Kierowca - dziadek w okolicach 75 lat - olewający pieszych i innych chodnikowców. I to dosłownie. Zero kultury i jazda jak najbliżej krawężnika po dziurach z kałużami, gdzie reszta pasa ruchu była wolna i nie było żadnego innego samochodu, nie było linii na jezdni, których by nie mógł przekroczyć (więc mógł sobie wyjechać na środek). Albo po prostu zwolnić. Ale nie, kurde!
Gdyby nie mój refleks i ucieczka do samego płotu przy drodze to bym został ochlapany w całości, kałuża była duuuuuża, więc i wody wystarczająco; tak to się skończyło na szczęście na mokrych nogawkach i butach. Tylko.
Nie spisalem tablic tego drugiego, ale pieknie dzis przyblokowal / przyblokowala kmiota co nie wie z którego pasa sie skreca a z ktorego jedzie prosto. Made my day
Rozmowa przez telefon podczas jazdy to nie problem jazda na czerwonym również nie wspomnę o braku sygnalizacji skrętu i przepuszczaniu pieszych na przejściu. Brak słów
Kolejny miszcz albo miszczówa. Na parkingu pełno wolnych miejsc…