Cóż… wiem jak szanowany jest kierowca tego pojazdu w swoim regionie i dlatego bardzo ciężko mi mówić o tym incydencie. Od razu mówię, że mój post nie ma na celu urażenia kierowcy a jedynie skłonienie do refleksji. Wiem ile ciężkej pracy kosztowało tego Pana, aby jego BMW było w tak nienagannym stanie i wiem jak uczciwa to praca była. Tym bardziej jestem zdziwiony po incydencie, którego byłem świadkiem. Otóż cztery dni temu na parkingu nieopodal jednej z kujawskich obwodnic, ten Pan podjechał do starszego, schorowanego konserwatora z mojej dawnej podstawówki (człowiek teraz ledwo wiąże koniec z końcem po utracie szkolnego etatu), zatrzymał się obok wysłużonego jego citroena, którego pamietam jeszcze z lat szkolnych i powiedział "słuchaj no dziadu żołędny! Citroen Xantia zalatuje rybą!”. Po czym odjechał z piskiem opon. Stojąc w ukryciu i obserwując zdarzenie, oniemiałem. Podszedłem do citroena starszego pana aby sprawdzić i nie odczułem żadnej rybnej woni, jedynie woń przepalonego oleju spożywczego. Nie rozumiem skąd takie działania. Mam nadzieję, że takie sytuacje to rzadkość w naszym kraju.
Kierowca zatankował auto paliwem LPG za 10 zł po czym udał się na stację, żeby zapłacić i zagadywać obsługę. Mówił coś o pieczarkarniach, Piłsudskim oraz ludziach, których nie stać na "NA PRAWDZIWE AUTO, CZYLI BMW". Po wszystkim wrzucił do bagażnika płyn zimowy ze stojaka przed stacją, za który nie zapłacił!!! Sprawa została natychmiast zgłoszona.
Hamuje klaksonem