Jadę sobie spokojnie, patrzę Ibiza 4, biała jak koks, z rury aż grzmi, ale tak aksamitnie, elegancko, nie jak te pierdziawki co młodzież teraz jeździ. No i słyszę sześć cylindrów gada jak złoto, muzyka dla ucha. Typ wjeżdża na rondo i zaczyna driftować. Myślę sobie zaraz się rozbije, dzieciak pewnie. Ale nie, kręci boki jak zawodowiec, pełna kontrola, dym leci, ludzie patrzą. Z pięć minut tak latał, aż żona mówi jedź w końcu, bo się gapią. A ja co? Nie trąbiłem, nie przeklinałem podziwiałem jak chłop ogarnia temat.
potwierdzam że wygląda jak baba