Na parkingu pod Auchan wsadzał sobie
rękę w okolice odbytu, potem to wąchat a następnie polizał, kiedy zwróciłem mu uwagę zrobit się agresywny i zapytał mnie czy się sadzę, po czym wsiadt do samochodu i odjechał.
Gdyby tak w okolicy (80 metrów) był jakiś wielki publiczny duży pusty parking na którym możnaby zaparkować (np. na Bośniackiej). Gdyby tak 30 metrów dalej przy ulicy były wolne wyznaczone miejsca do parkowania. Może wtedy udałoby się nie rozjeżdżać terenów zielonych. Szczecin, ulica Szybowcowa, róg Bośniackiej. Wiem, czepiam się. Przecież z parkowaniem jest jak z załatwianiem się. Można wszędzie, bez zastanowienia.
Burak parkujący na chodniku obok parkingu.