Czerwony Hyundai i pan z zarostem chyba żyją w przekonaniu, że jak ktoś parkuje, to należy mu się przykleić do zderzaka i poganiać, bo przecież te całe 10 sekund oczekiwania to dramat porównywalny z końcem świata. Wyobraźnia najwyraźniej została w domu razem ze zdrowym rozsądkiem. Takiego poziomu buractwa i braku cierpliwości to dawno nie widzieli. Człowiek parkuje, a wielki pan kierowca starego Hyundaia już dostaje nerwicy, jakby właśnie spieszył się na odbiór Nagrody Nobla. Może zamiast siedzieć ludziom na ogonie, warto najpierw zapalić światła, bo jeszcze się okaże, że ten rajdowiec z osiedla bardziej rzuca się w oczy policji niż komukolwiek innemu. Naprawdę zadziwiające, jak niektórzy potrafią mieć tyle pośpiechu i jednocześnie tak mało wyobraźni.
Młody mistrz kierownicy w starym, poobijanym srebrnym Mercedesie najwyraźniej uznał, że najlepszym sposobem na zaimponowanie dziewczynie jest łamanie przepisów. Nic tak przecież nie świadczy o dojrzałości, jak ryzykowne manewry i popisy w aucie, które samo wygląda, jakby przeżyło już kilka takich pokazów. Najzabawniejsze jest to, że kierowca pewnie myślał, że wygląda jak bohater filmu akcji, a z boku bardziej przypominał kogoś, kto bardzo się stara zrobić wrażenie, ale pomylił odwagę z brakiem rozsądku. Jeśli to miał być pokaz klasy, to chyba adresaci byli nie ci, co trzeba.
Stary, śmierdzący srebrny Mercedes i kierowca z misją życia: broń Boże nikogo nie wpuścić na swój pas. Człowiek włącza kierunkowskaz, spokojnie chce zmienić pas, a pan specjalnie jedzie idealnie na równi, a jak widzi, że jednak mogłoby się udać, to jeszcze przyspiesza. Widocznie największą życiową satysfakcję daje mu wygranie wyścigu o jedno miejsce na drodze. Naprawdę imponujące, że niektórzy potrafią zrobić z normalnej zmiany pasa konkurencję olimpijską. Mercedes może i stary, ale ego kierowcy najwyraźniej wciąż w wersji premium. Szkoda tylko, że kultura jazdy została chyba zgubiona przez poprzedniego właściciela.
Kolego, jeżeli masz problem z parkowaniem to oddaj blankiet (o ile masz) do wydziału komunikacji, przesiądź się na autobus, nie jesteś na drodze/parkingu sam. NIE POZDRAWIAM
Pan w swoim trzydziestoletnim Jeepie najwyraźniej uznał, że przepisy są dla innych. Wjazd tyłem pod prąd na jednokierunkową, bo przecież szkoda czasu na normalne zawracanie. Do tego obowiązkowe gazowanie tym zabytkiem, żeby przypadkiem nikt nie przeoczył tej motoryzacyjnej perełki. Tylko chyba coś nie wyszło, bo zamiast podziwu człowiek się zastanawia, czy bardziej imponuje wiek auta, czy poziom lenistwa kierowcy. Najwyraźniej właściciel jest przekonany, że wszyscy marzą o podziwianiu jego mobilnego eksponatu z poprzedniego tysiąclecia. Szkoda tylko, że hałas i spaliny nie dodają klasy, a jedynie przypominają, że nie każdy pokaz warto organizować.
Czerwony Hyundai i pan z zarostem chyba żyją w przekonaniu, że jak ktoś parkuje, to należy mu się przykleić do zderzaka i poganiać, bo przecież te całe 10 sekund oczekiwania to dramat porównywalny z końcem świata. Wyobraźnia najwyraźniej została w domu razem ze zdrowym rozsądkiem. Takiego poziomu buractwa i braku cierpliwości to dawno nie widzieli. Człowiek parkuje, a wielki pan kierowca starego Hyundaia już dostaje nerwicy, jakby właśnie spieszył się na odbiór Nagrody Nobla. Może zamiast siedzieć ludziom na ogonie, warto najpierw zapalić światła, bo jeszcze się okaże, że ten rajdowiec z osiedla bardziej rzuca się w oczy policji niż komukolwiek innemu. Naprawdę zadziwiające, jak niektórzy potrafią mieć tyle pośpiechu i jednocześnie tak mało wyobraźni.