Kierowca starej czarnej Skody chyba uwierzył, że jest królem szosy. Siedzenie komuś na zderzaku, ciągłe przyspieszanie i mina rajdowca, jakby właśnie walczył o podium. Tylko jest jeden drobny szczegół – najwięcej hałasu robi chyba silnik, który bardziej prosi o emeryturę niż o kolejne popisy. Człowieku, takie popisy naprawdę na mnie nie działają. Mój samochód rozpędza się do setki w około 3 sekundy, a twój ledwo zipie. Nie muszę niczego udowadniać na drodze. Imponowanie siedzeniem komuś na zderzaku to nie pokaz umiejętności, tylko braku rozsądku.
Parkuje jak ciota