Stare, śmierdzące BMW z doczepionym z tyłu spojlerem chyba bardzo chce udawać wyścigówkę. Problem w tym, że zamiast bolidu przypomina auto, które najlepsze lata ma dawno za sobą. Do kompletu obowiązkowe odgłosy „pierdzenia”, a po dodaniu gazu klasyczne „pssszt!” i kłąb ciemnego dymu. Całość wygląda jak żywcem wyjęta z serialu „Co ludzie powiedzą” – jak samochód szwagra Hiacynty Bukiet, który przy każdym odpaleniu kaszlał, prychał i wypuszczał z siebie chmurę dymu, jakby walczył o ostatni oddech. Dokładnie ten sam klimat.
A ten spojler? Wygląda, jakby został odkręcony z jakiegoś wraku na złomowisku i przykręcony „na słowo honoru”. Jeszcze chwila i to BMW zacznie gubić części po drodze – najpierw spojler, potem zderzak, a na końcu pewnie pół wydechu. Kierowca chyba myśli, że wygląda jak rajdowiec, a z boku bardziej wygląda to jak mobilna wyprzedaż części używanych.
Cham i prostak. Odmawia płacenia na parkingu prywatnym. Wyzywa obsługę parkingu. Sprawa została zgłoszona odpowiednim służbą.