Dwie i pół minuty budowania napięcia i na koniec wielkie ffrrrrrpppppttttssssss....
Dobrze Ci mówią - było odpuścić gaz i dać gościowi wyprzedzić, a nie napierać jak Seba w beemie. Jak on sprawdzał pas za sobą, to Cię jeszcze na nim nie było, więc zaczął manewr. Ciekawość zresztą - ileś to, koleżko, jechał na tym ograniczeniu do 70. Bo coś mi nie wygląda. A potem wielkie emo że lewym pasem nie biegnie lokaj z czerwoną flagą, żeby go zarezerwować dla panicza do wyprzedzania.
Pani chyba nie wie do czego służą lusterka w samochodzie. Prawdopodobnie wychodzi też z założenia, że jako kobieta w ruchu drogowym ma bezwzględne pierwszeństwo i korzysta z niego zajeżdżając drogę i zmuszając do hamowania. Polecam kodeks ruchu drogowego.
Do tego dodam, że tam jest 70 km/h, a ty wjechałeś na estakadę i od razu chciałeś ostro przygrzać i dziwisz się, że ktoś jedzie spokojnie i ci się wbija.
Naucz się wyprzedzać! Dojeżdżasz jak najbliżej pojazdu wyprzedzanego i dopiero wtedy wykonujesz manewr a nie zmieniasz pasa ileśtam metrów przed a potem zaskoczenie! I proponuję żebyś się dowiedział co to jest "martwe pole" bo mogłeś się w nim znaleźć.
rzuca sie a nawet filmu nie umie przyciac