Ten przypadek jest trudny do opisania bez nuty goryczy i niedowierzania. Posturą przypomina człowieka ma twarz, dłonie na kierownicy, wzrok utkwiony w drodze a jednak coś w nim zaprzecza temu podobieństwu. Bo człowieczeństwo to odpowiedzialność, a odpowiedzialność wymaga szacunku. Tego zaś tutaj próżno szukać.
Wyobraźmy sobie istotę, która porusza się samochodem jak drapieżnik w stalowej zbroi. Agresja pulsuje w niej szybciej niż obroty silnika. Każde spojrzenie innego kierowcy odbiera jak wyzwanie, każdy przepis jak osobistą zniewagę. Wulgaryzmy sypią się z ust jak iskry spod kół, a klakson staje się językiem, którym komunikuje pogardę dla świata.
To ktoś, kto nie jedzie on atakuje. Szuka zaczepki w lusterkach, prowokuje gwałtownym hamowaniem, zajeżdża drogę z premedytacją. Umyślnie łamie przepisy, jakby były jedynie sugestią, nie normą stworzoną dla wspólnego bezpieczeństwa. Ograniczenia prędkości traktuje jak żart, sygnalizację świetlną jak ozdobę, a przejście dla pieszych jak przeszkodę w drodze do własnego ego.
Tam, gdzie ruch powinien płynąć jak spokojna rzeka, on wprowadza chaos. Spowalnia, blokuje, utrudnia nie z konieczności, lecz z kaprysu. Tworzy z drogi pole konfliktu, a z samochodu narzędzie dominacji. W jego obecności asfalt przestaje być przestrzenią współdzielenia, a staje się areną.
Najbardziej niepokojące jest jednak to, że ta istota, zamknięta w metalowej skorupie, realnie stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Każdy gwałtowny manewr to potencjalna tragedia, każda chwila furii to ryzyko, którego nikt nie powinien ponosić. Bo na drodze nie jedziemy sami jedziemy obok czyichś dzieci, rodziców, przyjaciół.
I w tym właśnie tkwi paradoks: posturą przypomina człowieka, lecz swoim zachowaniem zaprzecza temu podobieństwu. Człowiek buduje wspólnotę. Ta istota ją rozbija. Człowiek chroni życie. Ona igra z nim, jakby było jedynie statystyką.
Droga jest sprawdzianem charakteru. Dla niektórych niestety jest także miejscem, w którym najdobitniej widać jego brak.
zakompleksiony chłopczyk, akcja z autobusem to hit widać że kolega ma poważne problemy z głową, gdyby kierowca autobusu miał 20 lat mniej to by ci nos wpadł do krtani w najlepszym wypadku stracił byś uzębienie.
Nie rozumiem admina tejże strony. Sytuacja nie związana z tą, dwa dni wcześniej zajechał mi drogę, bo go nie wpuściłem na ciągłej w korku. Napisałem, że straszny cham, który krzyczał coś przez szybę (podejrzewam obraźliwe epitety w moją stroną). Na to admin portalu usuwa ten komentarz, dlaczego?
Rzeczywiście komentarze znikają na bieżąco ale wiesz co piz*usiu? Internet nie zapomina. Ludzie też nie zapominają. Będziesz miał plute w ryj do końca życia a zgłaszanie komentarzy nie ochroni ani twojej buźki ani zgrabnej dupci
Że Cię stary nie wytarł w firankę..