Ten Pan bawił się swoim fistaszkiem na parkingu manufaktury. Siedział na tylnich siedzeniach i masturbował się w pozycji leżącej. Najgorsze było to, że miał otwarte okna, gdzie było słychać najróżniejsze dźwięki. Od harczenia po złowrogie bulkoty. Po wezwaniu policji, nosacz wyszedł z gołą bagietą. Próbował mnie dogonić, na szczęście miał opuszczone spodnie i się przewrócił.
wcisnął się Burak na czerwonym przy światłach do skrętu w lewo z Włókniarzy na Drewnowska, po 300m próbował wymusić awaryjne hamowanie na ostatnim aucie (Suzuki Baleno), zachowywał się dziwnie podczas jazdy, całą drogę trzymał telefon przy uchu przy zjeździe do Manufaktury pozdrawiał środkowym palcem. Żeby Ci tą rękę poduszka powietrzna złamała!
na odległość śmierdzi cienkim leszczem.