Kiedyś go rozpędzone kilkaset ton stali nauczy rozumu. A raczej jego potomnych, bo z niego i jego lełona zostanie trochę blachy i śmieci po przepchaniu kilkaset metrów nasypem... A potem rodzina będzie beczeć "jak to się mogło stać", on taki rozważny był! To dróżnik i maszynista winni!
Na przejeździe z wylotowki z Dęblina też jeżdżą takie buraczki. Z tym , że tam jest podwójny przejazd. Wiocha górą.