Wlecze się jadąc 10km/h, a jeśli ktoś próbuje go wyprzedzić to przyspiesza tak, że przekracza dozwoloną prędkość i nie pozwoli wykonać manewru kierowcy, który rozpoczął wyprzedzanie. Następnie hamuje gwałtownie przed samochodem jadącym za nim (na zielonym świetle, nie mając żadnego pojazdu przed sobą), próbując doprowadzić do stłuczki.
Facet wyjmuje jakąś tłustą sałatkę z sosami i zaczyna ją jeść w pociągu WKD. Ktoś zwraca mu uwagę, że jedzenie mocno pachnie i pyta, czy naprawdę musi jeść akurat w wagonie pełnym ludzi. Odburczał coś gburowato, założył słuchawki i zaczął jeść. Pomyślałem "dobra, może serio biedak jest głodny i ma daleko do domu, a nie ma jak inaczej". Ale patrzę, po kilku minutach typ wysiada na tej samej stacji co ja, idzie do swojego (zaparkowanego w niedozwolonym miejscu) samochodu i odjeżdża. To serio, nie mogłeś poczekać tych 5 minut i zjeść w tej swojej Skodzie? W dodatku jeździ po chodniku.
Prawo jazdy do oddania!