Buc z Warszawy zwyzywał mnie od ścierwa społecznego, bo nie zauważyłam, że ‚zarezerwował’ sobie miejsce parkingowe poprzez podjechanie dalej i stanie na awaryjnych. Jechałam ulicą Ogrodowa w Warszawie, szukałam miejsca parkingowego, patrzę akurat ktoś wyjeżdża więc daje kierunek, czekam aż wyjedzie i parkuje. W tle słyszę klakson, ale nic nie wskazuje na to, że to na mnie. Wyłączam silnik, szykuje się do wyjścia, podchodzi pan i stuka w okno, słucham o co chodzi, pan mówi że on sobie zarezerwował to miejsce i czekał 5 metrów dalej na awaryjnych i uczciwość społeczna jest taka, ze oczywiście powinnam mu ustąpić, tym bardziej że spieszy się do pracy. (Ja też się spieszę), mówię że przykro mi, ale też potrzebuję zaparkować. Pan mówi że jak tak wszyscy będziemy robić to jak ma ten świat wyglądać. Ponownie mówię że przykro mi, ale nie zrobiłam nic niezgodnego z prawem. Pan zaczął na mnie krzyczeć, wyzywać od ścierwa społecznego, pokazywać mi środkowy palec, życzyć najgorszego. Osiągnął swój cel, stwierdziłam że nie będę ryzykować, że mi potem buc porysuje samochód i odjechałam, zaparkowałam ulicę dalej. Potem przyszłam w to miejsce i zrobiłam zdjęcie, oczywiście zaparkował na ‚zarezerwowanym’ przez siebie miejscu. Sam wspomniał że pracuje w budynku na Ogrodowej, widocznym na zdjęciu. Zgłoszę na posterunku policji
Przez kierowcę tego żółtego Seata Mii trudno dużymi samochodami cofać!!! Proszę go przeparkować w inne miejsce!!! To nie jest miejsce do parkowania w ten sposób!!!
Bez komentarza... Pani nie wie, że w strefie zamieszkania parkowanie dozwolone jest tylko na wyznaczonych miejscach postojowych. NIE MA TO JAK ZASTAWIĆ CAŁĄ SZEROKOŚĆ CHODNIKA PRZED WEJŚCIEM DO KLATKI!!!
Buc z Warszawy zwyzywał mnie od ścierwa społecznego, bo nie zauważyłam, że ‚zarezerwował’ sobie miejsce parkingowe poprzez podjechanie dalej i stanie na awaryjnych. Jechałam ulicą Ogrodowa w Warszawie, szukałam miejsca parkingowego, patrzę akurat ktoś wyjeżdża więc daje kierunek, czekam aż wyjedzie i parkuje. W tle słyszę klakson, ale nic nie wskazuje na to, że to na mnie. Wyłączam silnik, szykuje się do wyjścia, podchodzi pan i stuka w okno, słucham o co chodzi, pan mówi że on sobie zarezerwował to miejsce i czekał 5 metrów dalej na awaryjnych i uczciwość społeczna jest taka, ze oczywiście powinnam mu ustąpić, tym bardziej że spieszy się do pracy. (Ja też się spieszę), mówię że przykro mi, ale też potrzebuję zaparkować. Pan mówi że jak tak wszyscy będziemy robić to jak ma ten świat wyglądać. Ponownie mówię że przykro mi, ale nie zrobiłam nic niezgodnego z prawem. Pan zaczął na mnie krzyczeć, wyzywać od ścierwa społecznego, pokazywać mi środkowy palec, życzyć najgorszego. Osiągnął swój cel, stwierdziłam że nie będę ryzykować, że mi potem buc porysuje samochód i odjechałam, zaparkowałam ulicę dalej. Potem przyszłam w to miejsce i zrobiłam zdjęcie, oczywiście zaparkował na ‚zarezerwowanym’ przez siebie miejscu. Sam wspomniał że pracuje w budynku na Ogrodowej, widocznym na zdjęciu. Zgłoszę na posterunku policji