Kierowca czerwonego Audi 80 to prawdziwa legenda lokalnych dróg. Pędzi w swojej czerwonej „lantarze” jakby gonił go sam los, a silnik zdaje się krzyczeć: „gaz do dechy!”. Trzeba jednak przyznać, że trudno się gniewać – w końcu kierowca przystojny, auto czerwone, a pewność siebie aż wylewa się przez uchylone okno. Wygląda jak bohater filmu akcji, tylko popcornu brakuje. Jedno jest pewne: gdziekolwiek się pojawi, tam robi show
Kierował jakiś łysy typ który przedstawiał się jako agent 47 hitman i potrącił on mojego niepełnosprawnego psa (nie chodzi o ojca) i potem kliknął przycisk na potylicy i był czerwony i wzniósł się w powietrze niczym łysy anioł
Kierowca czerwonego Audi 80 to prawdziwa legenda lokalnych dróg. Pędzi w swojej czerwonej „lantarze” jakby gonił go sam los, a silnik zdaje się krzyczeć: „gaz do dechy!”. Trzeba jednak przyznać, że trudno się gniewać – w końcu kierowca przystojny, auto czerwone, a pewność siebie aż wylewa się przez uchylone okno. Wygląda jak bohater filmu akcji, tylko popcornu brakuje. Jedno jest pewne: gdziekolwiek się pojawi, tam robi show