Słynie z tego, że ograniczenia prędkości traktuje jedynie jako luźne sugestie, a czerwone światło jako test silnej woli. Wielokrotna triumfatorka w kategorii „parkowanie na trzech miejscach jednocześnie”. Gdy po kolejnym rajdzie przez rondo Jana Pawła II pod prąd mundurowi pytają ją o stan świadomości, z kamienną twarzą oznajmia, że nie potrzebuje stymulantów, bo pali ją wewnętrzny ogień wiary, a paliwo w baku to w rzeczywistości woda święcona. Do tego twierdzi przy tym, że pasy bezpieczeństwa krępują jej wolną wolę, a GPS-em w jej aucie steruje sama Opatrzność.
Jechałem obwodnicą Trójmiasta lewym pasem, podczas gdy prawy był lekko przykorkowany. W pewnym momencie paniusia z Fiata postanowiła zmienić pas na lewy — bez upewnienia się, czy może to zrobić bezpiecznie. Zaczęła manewr w odległości około 20 metrów ode mnie, zmuszając mnie do gwałtownego hamowania z ok. 85 km/h do 30 km/h.
Sytuacja była niebezpieczna i niewiele brakowało do kolizji. Po użyciu sygnału dźwiękowego kierująca zamiast przeprosić to zareagowała lekceważąco - śmiała się i pokazywała mi serduszko w lusterku.
Dodam, ze w samochodzie znajdowało się dziecko w foteliku. Tym bardziej niezrozumiały jest tak ryzykowny manewr. Jak czyta to gość, który zrobił jej dzieciaka - pogadaj z nią, bo szkoda dziecka. Pani kierująca pewnie do tej pory nie mysli, że wszystko zrobiła super i nawet nie wie jakie zagrożenie stworzyła.
Słynie z tego, że ograniczenia prędkości traktuje jedynie jako luźne sugestie, a czerwone światło jako test silnej woli. Wielokrotna triumfatorka w kategorii „parkowanie na trzech miejscach jednocześnie”. Gdy po kolejnym rajdzie przez rondo Jana Pawła II pod prąd mundurowi pytają ją o stan świadomości, z kamienną twarzą oznajmia, że nie potrzebuje stymulantów, bo pali ją wewnętrzny ogień wiary, a paliwo w baku to w rzeczywistości woda święcona. Do tego twierdzi przy tym, że pasy bezpieczeństwa krępują jej wolną wolę, a GPS-em w jej aucie steruje sama Opatrzność.