Wieczorne światła miasta odbijały się w lakierze czerwonego SEAT Ibiza, gdy zatrzymał się na skrzyżowaniu. Za kierownicą siedział mężczyzna, od którego trudno było oderwać wzrok — ciemne włosy lekko opadały mu na czoło, a pewny uśmiech zdradzał spokój i pewność siebie. Jedną rękę trzymał na kierownicy, drugą swobodnie opierał o otwarte okno, jakby całe miasto należało do niego.
Silnik mruczał cicho, a on patrzył przed siebie z tym charakterystycznym błyskiem w oczach, który przyciąga bardziej niż najdroższy garnitur. Czerwień auta idealnie do niego pasowała — odważna, wyrazista i niemożliwa do przeoczenia. Gdy ruszył spod świateł, kilka osób mimowolnie odprowadziło go wzrokiem.
Nie dlatego, że prowadził szybki samochód.
Tylko dlatego, że wyglądał jak ktoś, kogo chciałoby się poznać choćby na chwilę.
Wieczorne światła miasta odbijały się w lakierze czerwonego SEAT Ibiza, gdy zatrzymał się na skrzyżowaniu. Za kierownicą siedział mężczyzna, od którego trudno było oderwać wzrok — ciemne włosy lekko opadały mu na czoło, a pewny uśmiech zdradzał spokój i pewność siebie. Jedną rękę trzymał na kierownicy, drugą swobodnie opierał o otwarte okno, jakby całe miasto należało do niego.
Silnik mruczał cicho, a on patrzył przed siebie z tym charakterystycznym błyskiem w oczach, który przyciąga bardziej niż najdroższy garnitur. Czerwień auta idealnie do niego pasowała — odważna, wyrazista i niemożliwa do przeoczenia. Gdy ruszył spod świateł, kilka osób mimowolnie odprowadziło go wzrokiem.
Nie dlatego, że prowadził szybki samochód.
Tylko dlatego, że wyglądał jak ktoś, kogo chciałoby się poznać choćby na chwilę.