Próbowałem normalnie zmienić pas, ale trafiłem na drogowego bohatera, który uznał to za zamach na swój honor i zaczął przyspieszać jakby walczył o życie. Do tego koncert klaksonu, bo przecież bez trąbienia się nie liczy. Wisienką na torcie była pasażerka, która machała rękami jakby próbowała wezwać helikopter ratunkowy. Cyrk na kółkach, zero kultury, same nerwy i ego większe niż ten samochód.
Próbowałem normalnie zmienić pas, ale trafiłem na drogowego bohatera, który uznał to za zamach na swój honor i zaczął przyspieszać jakby walczył o życie. Do tego koncert klaksonu, bo przecież bez trąbienia się nie liczy. Wisienką na torcie była pasażerka, która machała rękami jakby próbowała wezwać helikopter ratunkowy. Cyrk na kółkach, zero kultury, same nerwy i ego większe niż ten samochód.