Kierowca tego fiata cierpi na dziwną chorobę. Jej objawy to nie możność dostrzeżenia, że zamiast parkowanie poza wyznaczonymi miejscami do parkowania za to na pasie wąskiej i ruchliwej ulicy utrudnia ruch wszystkim autom poruszającym się po niej.
Dla tego wizjonera, koniec chodnika to nie jest miejsce, gdzie pieszy bezpiecznie schodzi na jezdnię (lub przechodzi na drugi chodnik). To jest prywatna, asfaltowa puenta jego podróży, oznaczająca: „Dalej nie idziecie! Koniec waszego spaceru, dalej jest tylko jezdnia i mój wielki, błyszczący samochód!”
Syrenka to świętość więc sklej pieroga a teraz Precz!