Kierowczyni chyba postanowiła zostać projektantką korków. Zamiast zostawić przejazd i odrobinę miejsca, żeby auta mogły swobodnie przejechać na drugą stronę, stanęła idealnie w najgorszym możliwym miejscu. Efekt? Nikt nie mógł przejechać, a korek zrobił się jeszcze większy. Naprawdę wystarczyło kilka metrów wyobraźni i odrobina myślenia o innych. Czasem największym problemem na drodze nie jest liczba samochodów, tylko jedna osoba, która uważa, że zatrzyma się tam, gdzie akurat jej pasuje. Trochę myślenia nie zaboli
Ograniczenie do 30 km/h, ślepa droga, ale kierowczyni niebieskiego opla najwyraźniej uznała, że przepisy są dla innych. Prawie wjechała w pieszego, bo przecież kilka sekund trzeba było zaoszczędzić. Chyba spieszyła się na wręczenie Nobla, bo trudno znaleźć inne wytłumaczenie dla takiego pośpiechu. Najlepsze jest to, że na końcu tej drogi i tak wszyscy lądują w tym samym miejscu. Tyle stresu i ryzyka tylko po to, żeby za chwilę zatrzymać się kilkadziesiąt metrów dalej. Wyobraźnia chyba została na poprzednim skrzyżowaniu.
Kierowca (chyba pani) prawie potrąciła pana na rowerze na przejeździe rowerowym mimo, że wjechała na niego tuż po tym jak on wjechał to się nie zatrzymała. Prawo jazdy wygrane chyba w chipsach.
Kierowczyni chyba postanowiła zostać projektantką korków. Zamiast zostawić przejazd i odrobinę miejsca, żeby auta mogły swobodnie przejechać na drugą stronę, stanęła idealnie w najgorszym możliwym miejscu. Efekt? Nikt nie mógł przejechać, a korek zrobił się jeszcze większy. Naprawdę wystarczyło kilka metrów wyobraźni i odrobina myślenia o innych. Czasem największym problemem na drodze nie jest liczba samochodów, tylko jedna osoba, która uważa, że zatrzyma się tam, gdzie akurat jej pasuje. Trochę myślenia nie zaboli