Kierowca ten to prawdziwy diament polskiej patologii drogowej, okaz rzadki, niemalże pomnik motoryzacyjnej fantazji. Jego styl jazdy jest tak dynamiczny i nieprzewidywalny, że nawet GPS patrząc na jego manewry nie wie gdzie jest
Jadąc za tym wybitnym artystą asfaltu, miałem okazję podziwiać całą gamę niesamowitych manewrów: nagłe zmiany pasa ruchu bez ostrzeżenia, wchodzenie bokiem w rondo niczym zawodnik driftu na zawodach w Tokio, a także spontaniczne zjazdy w teren, czyli klasyczne off-roadowe „a może jednak tędy?”.
To nie jest zwykły kierowca. To człowiek, który traktuje przepisy ruchu drogowego jak luźne sugestie, linie na jezdni jak dekorację, a kierunkowskazy jak opcjonalne wyposażenie dla mniej utalentowanych.
Uważam, że kierowca ten jest jednostką wybitną, wizjonerem i pionierem nowego nurtu motoryzacji, którego zasad nie rozumie jeszcze nawet sam twórca. Jego nieprzewidywalność fascynuje, tajemniczość intryguje, a każdy kolejny manewr sprawia, że człowiek zastanawia się, czy ogląda zwykłą jazdę samochodem, czy może właśnie finał programu „Mam talent”.
Pozostaje mi jedynie pogratulować odwagi, podziwiać fantazję i życzyć szerokiej drogi — najlepiej takiej bez innych uczestników ruchu.
Z wyrazami najwyższego zdumienia i motoryzacyjnego uznania,
Andrzej, świadek wydarzeń, których nie przewidziałby nawet wróżbita Maciej.
Kierowca ten to prawdziwy diament polskiej patologii drogowej, okaz rzadki, niemalże pomnik motoryzacyjnej fantazji. Jego styl jazdy jest tak dynamiczny i nieprzewidywalny, że nawet GPS patrząc na jego manewry nie wie gdzie jest
Jadąc za tym wybitnym artystą asfaltu, miałem okazję podziwiać całą gamę niesamowitych manewrów: nagłe zmiany pasa ruchu bez ostrzeżenia, wchodzenie bokiem w rondo niczym zawodnik driftu na zawodach w Tokio, a także spontaniczne zjazdy w teren, czyli klasyczne off-roadowe „a może jednak tędy?”.
To nie jest zwykły kierowca. To człowiek, który traktuje przepisy ruchu drogowego jak luźne sugestie, linie na jezdni jak dekorację, a kierunkowskazy jak opcjonalne wyposażenie dla mniej utalentowanych.
Uważam, że kierowca ten jest jednostką wybitną, wizjonerem i pionierem nowego nurtu motoryzacji, którego zasad nie rozumie jeszcze nawet sam twórca. Jego nieprzewidywalność fascynuje, tajemniczość intryguje, a każdy kolejny manewr sprawia, że człowiek zastanawia się, czy ogląda zwykłą jazdę samochodem, czy może właśnie finał programu „Mam talent”.
Pozostaje mi jedynie pogratulować odwagi, podziwiać fantazję i życzyć szerokiej drogi — najlepiej takiej bez innych uczestników ruchu.
Z wyrazami najwyższego zdumienia i motoryzacyjnego uznania,
Andrzej, świadek wydarzeń, których nie przewidziałby nawet wróżbita Maciej.