Operator tych ładowarek powinien go policzyć za straty. Przykładowo 60 zł od godziny za miejsce parkingowe a zajął je w pełni świadomie na wiele godzin dwa stanowiska i nie powinni się cackać z nim.
WI 772MCHampton by Hilton Gdańsk Oliwa2026-07-06 07:29:32
Taka sytuacja. Wróciliśmy w nocy z Open'era do Hotelu. Mogłem zostawić auto pod ładowarką do rana, ale pomyślałem: "Nie będę blokował miejsca, może ktoś będzie potrzebował".
Moja naiwność poziom ekspert.
Rano schodzę naładować samochód...
...a na DWÓCH jedynych miejscach do ładowania stoi dumnie Passat 1.9 TDI. Nie obok. Nie na jednym. Na obu. To już nie parkowanie. To performance art.
Zaparkowałem przed nim, podłączyłem swoje auto i przez chwilę kusiło mnie, żeby zostawić go tam do 100%. Potem przypomniałem sobie, że nie chcę zostać bohaterem programu "Wojny Parkingowe". Zostawiłem kartkę z informacją, że mój numer jest w recepcji i wystarczy zadzwonić.
Najbardziej fascynuje mnie jednak psychologia tego zjawiska.
Jak wygląda proces decyzyjny?
- To są miejsca do ładowania?
- Są.
- Mam diesla?
- Mam.
- No to idealnie, stane na 2, a melexy niech w**** na pole golfowe. I ch**.
To musi być ten sam typ człowieka, który stawia wózek sklepu na środku alejki, albo puszcza "Majteczki w kropeczki" na głośniku na paży.
Najbardziej szkoda jego bliskich. Bo z takim poziomem świadomości otoczenia oni nie mają urlopu od tego charakteru. My mieliśmy pecha przez 15 minut. Oni mają abonament.
Bohater dzisiejszego odcinka w załączonych zdjęciach.
Taki pojazd właściciel ładowarki może na własny koszt odholować, np. na miejsce płatne 50 zł/h i naliczyć te koszty wraz z odholowaniem. W sądzie w sprawie o kilkaset złotych łącznych kosztów szybko oduczyłby się takiego parkowania.
Bohater jakich mało. Brawo. Niech bananki płaczą.